poniedziałek, 20 listopada 2017

Małe stópki.


















































      Postanowiliśmy z Darkiem, że nadeszła pora, żeby nasze dzieci zaczęły spać same w swoim pokoju. Po latach nocnej rozłąki uległam, choć nie było to łatwe. Wiedziałam, że będzie mi brakować tej kuleczki zwiniętej w moich ramionach i małych, zimnych stópek ogrzewających się w moich nogach. 
Józek i Jurek zazwyczaj przesypiają noce bez pobudek, dlatego nie miałam pretekstu, żeby nie spróbować. Był tylko jeden problem. Chłopaki strasznie się rozkopują w nocy, a Józio lubi się poturlać przez sen i często dwuosobowy materac jest dla niego za mały. 
Darek obiecał, że będzie czuwał, żeby niesforne nóżki nie odkrywały kołdry i tak bardzo wziął sobie swoje słowo do serca, że po pierwszej nocy zastałam go w pokoju dzieci, w szczelinie między ich materacami. Druga noc była całkiem udana, czuwaliśmy na zmianę. Trzeciej nocy, jakieś 2 godziny po tym jak położyłam  chłopaków, usłyszałam, że małe stópki nadbiegają. Jurek wgramolił się na mnie, przytulił i zasnął. Darek wylądował w pokoju z Józiem. 
      Jesienią zawsze zbiera mnie na refleksje. Trochę dlatego, że to czas urodzin chłopaków, a trochę dlatego, że to pora kupowania nowych butów. Kolejny rok razem, kolejna para, i numer więcej. Myślę o tym jak ich stópki szybko rosną. Przecież niedawno pierwszy raz biegały boso po trawie i piasku, umazane w farbie robiły ślady na papierze (i nie tylko) na pamiątkę. Zastanawiam się ile od tamtej pory musiały przemierzyć kilometrów, skoro większą część dnia są w ruchu, ile ścieżek by wydeptały, jeśli chodziłyby ciągle tą samą drogą i jak długo będą jeszcze przybiegać do mnie w nocy? Z matematyki nigdy nie byłam najlepsza, ale pofilozofować lubię, zwłaszcza w obuwniczym. A końcówka roku temu sprzyja. 
Między urodzinami Jurka i Józia powoli kończy się dla mnie rok. Znów bardziej czuję upływający czas i dociera do mnie, że coś się kończy i nie będzie już takie jak dawniej. Na szczęście ciągle jeszcze słyszę tupot małych stópek dookoła (czasem nawet aż za bardzo), wciąż mogę całować delikatne paluszki, łaskotać je i głaskać, tylko już w o rok większym rozmiarze. 

A przy okazji, w tym roku nosimy butki Mrugała:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz