poniedziałek, 31 października 2016

Czas czarodziej.










































       Pewnie niektórzy z Was wiedzą, że niecałe trzy miesiące temu zmarł mój Tata. Nie potrafię opisać szczęścia, jakie czułam kiedy urodziłam dzieci i nie potrafię opisać bólu, kiedy odszedł przyjaciel. 
Poczułam żal, że nie zawsze słuchałam i że za mało zadawałam pytań. Poczułam strach, ze nigdy już nie dotknie dłonią mojej głowy i lęk, że jeśli zniknął Tata, który miał być zawsze, może zniknąć też Mama i dom, który stworzyli. Przepadnie mój dziecięcy świat. 
Infantylne opowieści z dzieciństwa o duchach straciły na wartości, a cmentarz stał się dla mnie miejscem, gdzie czuję się bezpiecznie i spokojnie.

       Czy w Święto Zmarłych zabiorę dzieci na cmentarz? Raczej nie. Czy powiedziałam im o Dziadku? Nie. Nie są jeszcze gotowi i ja nie jestem. Ale gdybym musiała powiedzieć im teraz, opowiedziałabym im o mijającym czasie.  O tym, że „z czasem nieprzycinana grzywka wpada do oczu, a wzrok przyzwyczaja się do ciemności”, że „wyrastamy z ubrań, ale wchodzimy coraz głębiej do morza”, że są takie rzeczy które muszą się zdarzyć, ale czas nam pomoże je przetrwać. 
„Czas czarodziej” to książka dla dzieci, która trafiła prosto w moje serce. Józio lubi jej treść, Jurek ilustracje, a ja lubię ją za to, że tak mądrze potrafi mnie wzruszyć. 

2 komentarze:

  1. Nie wiem czy dobrze rozumiem, dzieci nie wiedzą, że Dziadek nie żyje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałam im wprost. Jurek ma 2 lata, więc niewiele by zrozumiał, a Józio wie, że Dziadek pojechał na wycieczkę z której już nie wróci.

      Usuń