czwartek, 1 września 2016

Było nam dobrze, było w sam raz.


































        W czerwcu zaczyna się lato. Takie prawdziwe, którego symbolem są brudne paznokcie i piasek we włosach. Takie, którego smak czujesz wkładając do ust leniwie zerwaną słomkę. Takie, którego nie widzisz, bo oczy masz zmrużone od słońca, za to czujesz całym swoim nagrzanym i zarumienionym ciałem. Wciągasz je nosem z każdym zwolnionym wdechem i zatrzymujesz w płucach... 
Dla mnie początkiem lata był zawsze dzień imienin Jana, bo jak twierdziła moja babcia, wtedy można już bezpiecznie wykąpać się w rzece. Czasami ta data zbiegała się z początkiem wakacji, dlatego czekałam na ten dzień podwójnie, żeby zmyć z siebie ciężar szkolnych obowiązków, żeby przyjąć chrzest świętej pory roku, która nasiona zamienia w świeże warzywa. Podpinałam więc włosy luźno do góry, przewieszałam ręcznik przez ramię  i szłam z innymi dziećmi i całym wodnym ekwipunkiem- dmuchanymi kołami i materacami, na maleńką plażę niedaleko domu, przy której łączą się dwie rzeki. Kilkanaście metrów dalej stał most kolejowy. To było miejsce dla starszych, którzy nie bali się skakać z barierek do wody, za to ukrywali się w krzakach, żeby zapalić podkradzionego ojcu papierosa. Kiedy nadjeżdżał pociąg wszyscy biegli pod most, żeby przeżyć  dreszczyk emocji, a im więcej wagonów przejeżdżało nad głowami tym poruszenie było większe.  
Nie wiem ile  dzieci marzyło wtedy żeby wsiąść do któregoś z pociągów i wyjechać. Pewnie niewiele. 
Było dobrze, było w sam raz. 
Był luz, zabawa, przyjaźń, a czasem też miłość, choć taka niedojrzała jeszcze, wakacyjna, chwilowa…  
         W tym roku nigdzie nie wyjechałam, nie licząc kilku chwil nad morzem. Czy jest mi z tym źle? Nie rozpaczam. Nie czuję, żeby Józek i Jurek cierpieli z tego powodu. Nie uważam, tych wakacji za stracone. Spędziliśmy mnóstwo czasu razem: w lesie, nad jeziorem, w ogrodzie u dziadków... Nie zawsze musi być z rozmachem. 
Dziś koniec wakacji. Lada chwila woda w rzece zrobi się już bardzo zimna, a warzywa będziemy sięgać tylko ze sklepowej półki. Może wtedy przyjdzie pora na podróże? 
Najważniejsze, żeby było nam dobrze, żeby było w sam raz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz