poniedziałek, 6 czerwca 2016

Czas na zmiany!

































     
    Pani w Urzędzie Pracy miała wielki dar motywowania petentów. Tydzień po zarejestrowaniu zaproponowała mi staż w administracji za 1000 brutto przez pół roku. Musiałabym dojeżdżać 40km i wynająć nianię dla Jurka. 
Wiem, że początki bywają ciężkie. Potem być może dostałabym etat od 7 do 15, a chwilę po  pracy mogłabym już o niej zapomnieć, odebrać dzieci, wrócić do domu i spędzić z nimi jeszcze kilka godzin, a kiedy zasną mogłabym realizować swoje pasje. Nie zarobiłabym kroci, ale źle też by nie było: trzynastka, wczasy pod gruszą, jakaś premia i slow life, którego idea bardzo mi się podoba. Podobno byłam jedyną osobą na 400, która na ten staż  pasowała. 
Odmówiłam. Dlaczego? 
Bo państwowa posada wcale nie jest stabilna (nikt nie daje gwarancji na etat do emerytury). 
Bo wreszcie wiem, co chcę robić w życiu. 
Bo mam siłę, żeby zaryzykować. 
Bo nie chcę już tracić czasu, na robienie rzeczy, które nie dają mi satysfakcji. 
Bo od swoich dzieci nauczyłam się, że trzeba próbować, to kiedyś wreszcie się uda. 
Bo jeśli nie taraz, to kiedy? 
Bo moi bliscy i dalsi we mnie wierzą. 
Bo wierzę w siebie sama. 
    Zanim Pani w Urzędzie Pracy skończyła mówić o stażu już wiedziałam, że chcę spróbować pracować dla siebie. I zaczynam. To Ja! A to mój czas na zmiany! 

Ps. Więcej szczegółów wkrótce:)

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Baaardzo mi to potrzebne! Dziękuję:)

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że jeszcze się dopcham na obiecaną sesję? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam! Tylko teraz juz nowym sprzętem:)

      Usuń