poniedziałek, 2 maja 2016

Lubię maj.

































Zaczął się maj. 
Lubię ten moment w lesie, kiedy kwitną takie małe białe kwiatki i robi  się wtedy magicznie. 
Lubię pierwsze majowe ciepło i powiew lekkości kiedy wreszcie można wyjść z domu na krótki rękaw. 
Lubię zapach czystych okien i firan, i uczucie, że razem z makroświatem za oknem odradza się mój domowy mikroświat. 
Lubię mieć przed sobą kilkadziesiąt długich dni, pełnych słońca, które odżywi moją kiełkującą nadzieję na spełnione marzenia. 
Lubię te wszystkie wiosenne bodźce, które powodują, że Jurek wciąż pyta „co to?” i jego „ooooooo”, gdy słyszy odpowiedź. 
Lubię patrzeć jak wita się i żegna z każdą obudzoną mrówką i żukiem i kiedy woła „Paaaan! Cześć!” z otwartego już całe dnie balkonu do sąsiada, który właśnie wyszedł z psem. 
Lubię kiedy po drodze z przedszkola Józio, jak przewodnik po ogrodzie botanicznym, opisuje wszystkie klomby: „tu rosną kwiatki bratki, tam żonkile, a dalej tulipany”, a wieczorem składa ręce jak do modlitwy, powoli rozchyla palce i mówi: „Mamo! Patrz! Kwiat się otwiera! Podlej go!”. 
Kocham tę jego wrażliwość, choć czasem ciężko zachować powagę. 
Lubię Dzień Matki i kolejne rocznice ślubu moich rodziców.
Lubię maj. 

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Ten las jest super. Mój ulubiony:)Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  2. Ja też lubię maj z całą jego świeżością, soczystą zielenią, słońcem, i uroczystościami rodzinnymi.

    OdpowiedzUsuń