wtorek, 26 kwietnia 2016

Turlututu, czyli magiczne przygody w księgarni.










        Przychodzi taki moment w życiu człowieka, że bardzo, ale to bardzo chce mu się pobyć w większym towarzystwie. Kiedy tata jest w pracy, Józek w przedszkolu, a mama niewyspana i mało kreatywna... jest na to sposób! 
Niedaleko naszego domu jest księgarnia "Za rogiem", a w niej fika Domifika. Domifika prowadzi zajęcia dla maluchów, na których dużo się dzieje. Dzieci tańczą, śpiewają, dotykają, wąchają, patrzą i słuchają. Czasem Dominika wykorzystuje do zabawy książki i nieważne czy dzieci mają rok czy pięć to są wręcz rozpromienione, bo nagle książka okazuje się nie być zwykłą książką. Wyskakuje z niej prawdziwy kosmita i zabiera dzieci w magiczną podróż. 
Turlututu mieszka z nami. Jest naszym sposobem na nudę. Świetnie potrafi zaangażować i tego, kto czyta i tego, kto słucha, łamie bariery, pozwala ciągnąć za włosy (delikatnie), przytulać, krzyczeć, robić głupie miny, dmuchać, klaskać i naciskać! Tylko uwaga! Turlututu nie ulula do snu. On jest po to, żeby się dobrze bawić!

3 komentarze:

  1. Superowa Domifika. Miałam przyjemność ją poznać:) Tworzy miejsce z klimatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Józiem chodziłam na zajęcia do Domifiki regularnie przez długi czas, a teraz chodzimy z Jurkiem. Jurek przez pierwsze 5 minut siedzi na mnie i obserwuje, a potem świetnie się bawi, aż trudno go zaciągnąć z powrotem do domu:)

      Usuń
  2. Dla mnie niesamowite jest to, że Domifika potrafi pracować z takimi maluchami maluchami, skupiać ich uwagę, angażować, itd.

    OdpowiedzUsuń