środa, 10 lutego 2016

Elegancko.





     Wyszłam z wanny i spojrzałam w lustro. Źle nie jest. Brzuszek całkiem, całkiem, wcięcie w talii wciąż wyraźne,  biust troszeczkę opadł, ale nie mam mu za złe kiedy patrzę na uśmiechnięte policzki moich synów. To jest ten dzień, w którym mam ochotę poczuć się jak prawdziwa kobieta. Idę na zakupy! 
   Kiedy dotarłam do centrum handlowego moja pewność siebie podupadła. Z jednej strony dość mam wytartych dżinsów, chciałabym być bardziej elegancka, a z drugiej nie będę biegać z dziećmi po parku w garsonce. Zdezorientowana weszłam do księgarni. 
Wybrałam kilka książek i stanęłam w kolejce za niezwykle szykowną parą. Przez chwilę myślałam, że on jest księdzem. Miał długi do kostek czarny płaszcz, spod którego wystawały błyszczące czuby butów. Biały szal owinięty wokół szyi rozpościerał wokół woń słodyczy i testosteronu. Nie mógł być księdzem, choć na dłoni, która spoczywała na jej pośladku widniał sygnet co najmniej biskupi. Ona – kobieta orkiestra - nerwowo wystukiwała rytm, na wyświetlaczu swojej komórki, długim szponem pokrytym brokatem,  który wprawiał w drżenie stalowe bransolety. Kiedy odruchowo odrzucała włosy do tyłu dzwoniły jej kolczyki, a blaszka , którą podbity był wysoki obcas oznajmiała, że ta „madame” nie lubi czekać. W bardzo wyraźnie wykonturowanych ustach co jakiś czas niczym uderzenie talerzy pękał balon. 
Odwróciłam wzrok. Nie lubię oceniać ludzi po wyglądzie, ale kiedy zobaczyłam na półce książkę, którą niedawno skończyłam pomyślałam, że ta para "na bogato" w kolejce przede mną mogłaby ją przeczytać. „Białe kłamstewka”. Powieść o tym, że żadna sytuacja życiowa nie jest w 100% pewna. Jednego dnia budzimy się w pięknym, jasnym domu, wkładamy jedwabny szlafrok, jemy na śniadanie kawior i popijamy szampanem, bo kto bogatemu zabroni? A jakiś czas później ten poranny szampan zalewa potopem wszystko co mamy i lądujemy na bezludnej wyspie sami i bez niczego. Może być też zupełnie odwrotnie. Ta książka jest o tym, że pieniądze mogą wiele rzeczy ułatwić, mogą dać nam poczucie elegancji, władzy i potęgi,  ale ich posiadanie nie daje gwarancji bezchmurnego nieba nad nami.  Są w życiu wartości dużo cenniejsze, o których warto pamiętać nie tylko wtedy, gdy nasz statek idzie na dno. 
Wyszłam z księgarni i już wiedziałam czego chcę. Kupiłam. 
Wieczorem, kiedy dzieci poszły spać wyjęłam z torby „Na imię jej Rose”, a rano obudziłam się z moją własną definicją elegancji.       
Elegancja to spokój. To wypielęgnowane dłonie i sposób w jaki czesze się włosy, to zadbane kwiaty w domu i słowa takie, jakimi mówi bohaterka książki, którą kupiłam. To muzyka klasyczna, która bez pośpiechu płynie w naszych żyłach, a kiedy czasami zamienia się w dziki free jazz, to wtedy wystarczy zrobić jedno - wyłączyć dźwięk i włączyć ciszę. 
Wyszłam z wanny i otuliłam się moim nowym, miękkim, białym swetrem. 
„ Biel do wewnątrz, szarość na zewnątrz. Woda do góry, ogień w dół”. 


Polecam: 
"Białe kłamstewka" Lesley Lokko
"Na imię jej Rose"Christine Breen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz