piątek, 1 stycznia 2016

Małe, a cieszy!






















                          
      Kupiłam sobie futerko. Ciepłe, milutkie, ładne i rzecz jasna – sztuczne. Dałam 4 zł, a czuję się w nim jak milion dolarów. Chodziłam, szukałam czegoś wyjątkowego na zimę, marudziłam, wybierałam, przymierzałam i odkładałam. Tymczasem to, czego tak naprawdę chciałam wisiało na wieszaku, stracone już z założenia, bo w części wyprzedażowej second handu.  Wystarczyło włożyć je do pralki i wysuszyć żeby poczuć przypływ szczęścia. 
Tak to już z nami bywa, że szukamy nie wiadomo czego, pragniemy rzeczy wyjątkowych, spektakularnych…  Miarą naszego szczęścia staje się ilość „och” i „ach” innych ludzi.
 Co roku w grudniu postanawiam, że zrobię duże „to” lub jeszcze większe „tamto”, pojadę, popłynę, polecę, schudnę, wypięknieję… a potem okazuje się, że bilety są za drogie, bo mam inne ważne wydatki,  a na twarzy pojawiła się kolejna zmarszczka, mimo tego, że co wieczór wklepuję drogi krem. Zamiast nad błękitnym oceanem ląduję nad Bałtykiem wraz z milionem innych osób i budzi się we mnie frustracja, bo nie tak miało być. Wreszcie jesienią macham ręką na wszystkie postanowienia pogodzona z losem, ale z początkiem zimy znów zaczynam się upierać, że w przyszłym roku to już na pewno… 
      A gdyby  zamiast wszystkich wydumanych postanowień, po prostu obiecać sobie, że każdego dnia w nowym roku spojrzę w lustro i wymienię jedną dobrą rzecz, która mnie dziś spotkała? Nie potrzeba godzin i dni, żeby uczynić życie magicznym. Wystarczy kilka minut każdego dnia i jakaś drobna myśl:  że jestem kochana, mam męża, dzieci, rodzinę i przyjaciół, mamy swój mały, spokojny i bezpieczny świat,  że byłam na spacerze, zjadłam coś pysznego, znalazłam ulubioną bransoletkę, której szukałam od jakiegoś czasu, że właśnie skończyłam ciekawą książkę, a wieczorem obejrzę z mężem film, rano Jurek obudzi mnie buziakiem, a Józio nazbiera mi kwiatów do wazonu, że jesteśmy zdrowi, silni i bogaci wewnętrznie…  
Wierzę, że kiedy za 12 miesięcy, ostatniego dnia grudnia spojrzę wstecz na stary rok, nie będę zawiedziona, że znów nie dotrzymałam postanowień, bo te 365 dobrych rzeczy, które dostrzegłam  sprawią, że w lustrze zobaczę prawdziwie szczęśliwą osobę. 

P.s. Właściwie mam jedno postanowienie. Spróbuję przez cały rok łapać takie krótkie chwile szczęścia w obiektywie, a moją myślą przewodnią niech będzie: „Małe, a cieszy!”.

2 komentarze: