wtorek, 26 stycznia 2016

Być królową.



































     Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami żyła dziewczyna, która musiała zostać Królową. Pewnego dnia porzuciła swoje ukochane wiejskie życie i przeniosła się do pałacu. Mąż włożył jej na głowę koronę, a teściowa jeszcze bardziej zacisnęła gorset na jej talii. Ciężko było dziewczynie oddychać przepychem. Dusiła się wśród dworskich etykiet, pragnęła powietrza, którym niegdyś oddychała. W jej życiu nie było już miejsca na „bycie”, ona żyła po to by „robić wrażenie”. Zaciskała więc swój gorset coraz mocniej i nienawidziła każdego dodatkowego kilograma swojego ciała. Mąż kochał ją bardzo, ale ponad wszystko był oddany swojej roli cesarza, dla niej nie zawsze wystarczało mu czasu. Nie pragnęła macierzyństwa. Urodziła dzieci, bo tak należało. 
Ta dziewczyna, która żyła wieki temu nie miała wyboru, pojawiła się na świecie, by zostać Królową. Choć była drobna i delikatna, to nosiła ogromny ciężar, jakim był towarzyszący jej z każdym krokiem, każdym gestem, oddech swoich poddanych. 
     Wcale nie tak dawno i wcale nie daleko pewna dziewczyna, mimo wątpliwości, ślubowała właśnie miłość, wierność i uległość aż po grób mężczyźnie, bo tak nauczyła ją babcia i tak zrobili jej rodzice, którzy żyją razem od pół wieku, choć w osobnych pokojach. Na weselu goście życzyli jej potomstwa, więc ich życzenie trzeba spełnić.
 A jeśli ona nie chce być mamą, bo podjęła inną decyzję? 
Ona nie musi. 
A może on chciałby odpuścić i przestać wspinać się codziennie po szczeblach kariery, pchając przed sobą kamień zwany „oczekiwaniami innych”, który spada na niego gdy wraca do domu i miażdży jego prawdziwe ego? 
Odpuśćmy mu. 
       Żyjemy w czasach, kiedy mamy wybór.  Każdy sam decyduje, jak potoczą się jego dni, choć tak jak Królowa setki lat temu, czujemy na sobie wzrok rodziny, kolegów, sąsiadów… Jesteśmy wolni i od nas zależy czy kupimy nowy samochód po to, żeby im zaimponować, czy dlatego że chcemy pojechać nim w podróż dookoła świata.
Zanim zaczniemy spoglądać na innych powinniśmy pamiętać, że coś co daje szczęście jednym nie zawsze będzie szczęściem dla innych.
Nie musimy zaczynać diety tylko dlatego, że większość kobiet jest na diecie, albo eksponować metek drogich ubrań, żeby zdobyć uznanie i szacunek. To co mamy najcenniejszego jest ukryte głęboko w naszym wnętrzu i nazywa się instynktem. 
      Kiedy urodziłam pierwsze dziecko poczułam się przytłoczona ilością rad i gotowych teorii, które płynęły w moją stronę od bardziej doświadczonych mam, od lekarzy, psychologów, nawet od obcych mi przechodniów w parku: „nie bierz na ręce!” , „kanguruj!”(rozbierz siebie, rozbierz dziecko i bierz na ręce), „odkładaj do łóżeczka!”, „nie odkładaj, śpij z dzieckiem!”, „zaszczepiaj!”, „nie zaszczepiaj!”… i tak w kółko. 
Potrafię słuchać. 
Potrafię wziąć słowa do serca. 
Potrafię odróżnić cenne rady od tych ślepo dyktowanych.
Ale kiedy trzeba potrafię zatkać uszy, zamknąć oczy i wsłuchać się w siebie, bo to czego najbardziej chcę to być Królową swojego losu. 

Jeśli zbyt często zadajecie sobie pytanie: „Ale co ludzie powiedzą?” przeczytajcie „Królowe przeklęte” Cristiny Morato. To książka o Tej i innych królowych, a także o Tobie i o mnie.

2 komentarze:

  1. Ale jak to zrobić? Jak zatkać uszy i wsłuchać się w siebie?

    Jestem zaczarowana i oczarowana tym miejscem. Zostaję na dłużej.

    OdpowiedzUsuń