czwartek, 3 grudnia 2015

Grudzień... czas na rękodzieło!

 Zaczął się grudzień i nie ma chyba osoby na świecie, której ten miesiąc nie kojarzyłby się ze świętami. To zdecydowanie czas choinek, Mikołajów i świątecznych jarmarków z rękodziełem.
 No właśnie. W grudniu w małych domowych pracowniach czas przyspiesza. 
Wielu ludzi w poszukiwaniu czegoś wyjątkowego dla swoich bliskich wybiera ręcznie robione przedmioty, bo często są to rzeczy niepowtarzalne, to prezenty , które mają duszę. Na różnych blogach, forach możecie znaleźć mnóstwo adresów internetowych z przedmiotami zrobionymi specjalnie dla Was. Ja chciałam Wam pokazać jak to wygląda „od kuchni” i jeśli potraficie i lubicie szyć, malować, rzeźbić czy wycinać, to może czas zająć się tym na mniej lub bardziej poważnie?

Tulanki















  



















       Klaudyna zajmuje się rękodzielnictwem od dawna. Dziergała na drutach, robiła biżuterię, szyła ubrania i przytulanki. Zwykle kosztem snu, bo w dzień chodziła do zwykłej pracy. Aż nadszedł moment, kiedy postawiła wszystko na jedną kartę i założyła własną małą firmę -Tulanki. Nie musiała czekać długo na efekty. Wieść o sympatycznych, szmacianych przyjaciołach rozniosła się szybko.       Klaudyna uczyła też innych jak uszyć sobie spódnicę, czapkę dla dziecka, albo swojego własnego „stwora” organizując warsztaty szycia. 
W jej pracowni od ponad dwóch lat prawie bez przerwy słychać stukot maszyny do szycia. Pewnie bywa to męczące, ale ma też swoje dobre strony, bo Klaudyna może być w domu ze swoim dwuletnim synkiem Tymkiem, który jest małą kopią swojego taty – Tomasza.
 Tomek i Klaudyna poznali się na obozie harcerskim. Cztery lata później cały zastęp gości salutował na ich weselu. Ona zaraziła go szyciem i teraz on robi to równie dobrze jak ona. Bez Tomasza byłoby naprawdę ciężko, bo od kiedy Tulanki zaczęły tworzyć własne książeczki sensoryczne, muszą zrezygnować ze snu w ogóle. Jedną taką magiczną książeczkę wymyślają i szyją kilka godzin, przy 200 zamówieniach muszą się naprawdę uwijać. 
Będąc u nich w domu od razu widać, czym się zajmują. Pięknie odnowiony fotel z wyszytym motywem ludowym, ślicznie wymyślone poduszki i mały Tymek, dumnie prezentujący swoją dziecięcą maszynę do szycia, do której przykłada wyciągnięte od rodziców z pracowni skrawki.
        Klaudyna i Tomasz marzą o starym kredensie kuchennym, takim niskim, z okienkami, ale od Mikołaja najbardziej chcieliby dostać dodatkową parę rąk, a na „po świętach” górę książek i zapas dobrej herbaty, bo wtedy będą wreszcie mogli chwilę odpocząć.    

  Trykot.trik trik







   




















         Agata jest nauczycielką angielskiego. Uczy dzieci „podstawówkowe” i starsze i ma na to kilka sposobów. Wie, że te pierwsze lubią być traktowane jak dorośli. To jej metoda, gdy trzeba je "uspokoić". Po drugie wykorzystuje swój talent manualny.
 Agata kocha rysować. Twierdzi, że jej rysunki są dość infantylne, ale "pogodziła się z tym, że taka jest jej natura". 
Pomysły przychodzą spontanicznie. Siada, rysuje, a gdy widzi, że pomysł jest do luftu, wywala go. Zaczyna coś nowego. Na szczęście ma bujną wyobraźnię i może sobie na taką rozrzutność pozwolić. Lubi kreować kartki okolicznościowe, a w okolicach świąt  tworzy przeróżnej maści anioły, mikołaje i inne „stwory”. Wycina je z tektury, maluje łączy w girlandy lub łańcuchy do powieszenia. 
Ale najbardziej na świecie Agata lubi dziergać. Swoją przygodę z włóczką i drutami zaczęła 10 lat temu zupełnie spontanicznie. Gdzieś z dala od wszystkiego, w małej, skandynawskiej wsi podczas typowo norweskiej zimy mama Agaty pokazała jej jak robić oczka prawe i lewe. Na początku szło mozolnie, ale z czasem jej żółwie tempo nabrało rozpędu. Załapała bakcyla i pod okiem koleżanki zaczęła uczyć się bardziej skomplikowanych wzorów i teraz jest w stanie „ulżyć swej wyobraźni zakręconej i wyżyć się w realu”. Jej szale, czapki, torby, kominy są różnorodne, kolorowe i na pewno wyjątkowe. Widać, że Agata nie lubi monotonii. 
O czym marzy? Uważa, że jej marzenia są nudne, ja myślę, że są po prostu mądre. „Nie pragnę żadnych wielkich rzeczy, wielkich podróży ani przeżyć. Lubię swoje życie takie jakie jest i z wiekiem nauczyłam sie cieszyć tym co najdrobniejsze choćby. Dlatego marzy mi się żeby.... było zdrowie i spokój. Ja naprawdę dużo mam - zwariowana rodzinę, niesamowitych przyjaciół, pracę którą lubię , wdzięk i urodę( ;-) ,hihi) ,czego chcieć więcej” ?? A jednak na prezenty Agata jest „pazerna jak mało kto, ale cieszy się nawet ze starego gwoździa”, choć podarunkiem, który zawsze sprawi jej przyjemność jest książka.  

Plastyka czasu













  























    Marta jest z wykształcenia rzeźbiarką. Prowadzi własną firmę „Plastyka czasu” i zajmuje się m.in. konserwacją i rekonstrukcją zabytków, ale oprócz tego wciąż poszukuje nowych wyzwań, ciągle fascynują ją inne rzeczy. 
Tak naprawdę to „kobieta orkiestra”. Potrafi pięknie rzeźbić, rysować, dekorować wnętrza, szyć ... Przywłaszczyła sobie wszystkie talenty, a ja po wizycie u niej nie mogę w nocy spać, bo też bym chciała i to i tamto, a nie umiem, albo nie mam czasu i cierpliwości żeby zrobić. Dobrze, że chociaż śpiewam lepiej od niej, co nie znaczy, że ładnie. Kiedyś uczyła mnie robić żurawie origami i naprawdę podziwiam jej wytrwałość i dokładność.
 Marta prowadzi też warsztaty rzeźbiarskie, ceramiczne, warsztaty szycia. Angażuje dzieci i dorosłych. Od ponad pół roku jest też mamą Gucia. Szczęściarza, który będzie chodził w fajnych spodniach spod maszyny mamy, będzie się uczył rysunku od prawdziwego fachowca, a nawet być może mama kiedyś wyrzeźbi jego pomnik na podwórku. 
Tymczasem Marta marzy o swojej pracowni. O miejscu, do którego mogłaby przenieść z domu swój „artystyczny bałagan”. Pracowni, do której przyszliby ludzie z konkretną wizją, którą mogłaby dla nich lub z nimi zrealizować. Wypalić w piecu piękne naczynia w prezencie na święta, wyrzeźbić popiersie pradziadka, a może odnowić komuś stare meble lub narysować portret ślubny. 
Na pytanie co chciałaby dostać na gwiazdkę mówi: "Mikołaj powinien przynieść mi trochę pewności siebie i wiary, bo ja ciągle coś zmieniam, nie sprawdzę czegoś do końca i wymyślam dalej, bo za dużo myślę, a za mało robię." No cóż, ja widzę tylko te piękne dopracowane rzeczy u niej w domu, które potem nie dają mi spać po nocach.    


Tulanki znajdziecieTu.
Trykot. trik trik Agaty znajdziecie Tu.
Plastykę czasu Marty Tu.

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. dzięki kochana! też jesteś cudowna:)

      Usuń
    2. :-))) Ale Ty kochana inicjujesz i wynajdujesz takie egzemplarze jak my , to jest piękne :-)

      Usuń
  2. Cudowna blogerka, cudowny blog!!! <3

    OdpowiedzUsuń