niedziela, 20 września 2015

Najlepsze pikle na świecie
















       Dwa razy w życiu mój brzuch zamienił się w dynię i wyszły z niego naprawdę dobre pikle. Dwa razy, rosłam przez całe lato, pielęgnowana przez ukochanego ogrodnika, który tak skrzętnie sadził nasionka. 
Kiedy doturlałam się do jesieni byłam już niezwykle dorodna. W okolicach Haloween podekscytowana szykowałam się na imprezę z w wyjątkowo mocnym dreszczykiem.
 Już dawno spakowałam strój i wygodne buty, bo wiedziałam, że tej nocy nie usiedzę w miejscu.              
   Zaproszenie przyszło niespodziewanie. Mój ogrodnik zabrał mnie na salę, gdzie odbyło się przyjęcie. Z natury twarda, wśród krzyków i wrzasków, otoczona obcymi mi osobami stawałam się coraz bardziej miękka. Było za gorąco i za jasno. Chciałam uciec, chciałam skoczyć przez okno, rozbić się i zniknąć, ale wytrwałam do końca. Wyszłam ostatnia z podniesioną głową, z moim ogrodnikiem u boku i najlepszymi cukierkami na świecie.

2 komentarze: