poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Wakacje w lesie

















































       

      Po wakacjach nad morzem musieliśmy odpocząć. Przepakowaliśmy walizki i na tydzień zaszyliśmy się w domku w lesie, nad jeziorem. 
Trochę czasu spędziliśmy we czwórkę z dala od tłumu, a kiedy mąż musiał wrócić do pracy, przyjechała moja siostra - niezastąpiona ciocia Ula, przedszkolanka z wyobraźnią, która energią dorównuje moim dzieciom.  Fajnie jest  kiedy przyjeżdża, bo Józek i Jurek kochają Ulę, Ula kocha ich, a ja kocham mieć czas wolny.
         Czasami na Mazurach, jeśli jakiś przyjezdny jeździ za szybko, śmieci i głośno słucha disco polo, ludzie mówią o nim „Warszawiak”. Czasem sugeruje to tablica rejestracyjna, a czasem to po prostu tutejszy, trochę krzywdzący stereotyp. Mieliśmy takich sąsiadów. Nie ważne skąd byli, ale żeby ich zagłuszyć zaprosiłam dwie koleżanki i szóstkę dzieci. 
Dzieci, które akurat przechodzą bolesne ząbkowanie (to akurat Jurek), wpadają w histerię miotane buntem dwulatka, dzieci wesołe, krzyczące z radości, a czasem stające do walki, która kończy się płaczem. Maluchów, które uwielbiają cały dzień hałasować na dworze, brudne, ale szczęśliwe i które głośno krzyczą, gdy wieczorem trzeba się umyć.  Dzieci, które gromko dają znać o swoim istnieniu, gdy przychodzi pora dzielenia słodyczy. Małych bąków, które na szczęście padają między dziewiętnastą a dwudziestą. Wtedy zaczynał się czas dla nas – matek. Już można było uspokoić zmysł wzroku i słuchu, które pracowały przez cały dzień na wysokich obrotach. To była pora na zmysł dotyku, kiedy palce zwinnie odwijały z folii kolejne słodycze i smaku, gdy wtłaczałyśmy w siebie solidną dawkę cukru. Ale tego nam było trzeba: zapomnieć o kaloriach i wieczornych zabiegach w łazience. Chciałyśmy „klapnąć” w fotelu i pogadać o czymś przyjemnym. Już było spokojnie i bezpiecznie, bo kto chciałby zaatakować trzy matki z szóstką dzieci? 
         To były prawdziwe wakacje. Nie zabraniałam dzieciom raczkować w ściółce leśnej, tarzać się w igłach, jeść szyszki i czasem zasypiać bez mycia. Sama biegałam na boso, kąpałam się w jeziorze, nie oglądałam telewizji, nie korzystałam z Internetu…  i uwierzcie mi, odpoczęłam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz