piątek, 14 sierpnia 2015

Nad morzem




















































         Wakacje to cudowny czas. Wreszcie można zapomnieć o bożym świecie, korzystać z pięknej pogody, podróżować, zwiedzać, położyć się na plaży, zapomnieć o codzienności i porozmyślać o czymś przyjemnym.           
        Wyjechaliśmy więc nad morze. My i miliony ludzi, którzy zajęli nam wszystkie kwatery, zapełnili wszystkie parkingi przy plażach i pozbawili spokoju zagłuszając szum fal i nasze własne myśli. 
A jednak nasz urlop trwa. Mieszkamy w pokoju, który jest kakofonią stylów, zapełnionym meblami z lat 60, 70, 80, i 90 - tych. Na ścianach mozaiki z kamieni, boazeria i gipsowe płaskorzeźby. Musiała przy nich pracować rzesza rzemieślników. 
Jesteśmy tu, bo nasze dzieci są szczęśliwe. Józka rozpiera energia, a my dostajemy oczopląsu, żeby go nie zgubić w plażującym tłumie. Jurek ze swoją fazą oralną najchętniej wessałby cały piasek. 
Wysmarowani kremem, niczym kotlety obtaczamy się w piasku jak w panierce i smażymy na słońcu. Posiłki jemy na zmianę, bo ktoś musi zajmować się Jurkiem. Mój mąż jest dobrze wychowany i pozwala mi zjeść pierwszej, a ja w trosce o to, żeby mu nie wystygło jem w pośpiechu. On za to dziwnie zwalnia, żuje dłużej  niż zwykle, dokłada sobie i dokłada... pewnie z tego samego powodu, dla którego ja namydlam się w łazience trzy razy.  
Na szczęście zmęczone szaleństwem i upałem dzieci zasypiają o dziewiętnastej, co daje nam szansę na romantyczny wieczór. Brzmi wspaniale, ale zasypiamy przy okazji usypiania. Zamiast kolacji przy świecach  jemy śniadanie na zmianę. 
Żeby się pocieszyć podsłuchujemy inne rodziny : „Nie kupię ci loda!”, „Wracamy do domu!”, „Dość! Dość!”.             
      Spędziliśmy nad morzem trzy dni, ale wrażeń wystarczy nam chyba do końca wakacji. Na szczęście mamy poczucie humoru, które pozwala nam spojrzeć na takie okoliczności z przymrużeniem oka i zwyczajnie się roześmiać. W drodze powrotnej wspominając  niektóre sytuacje szczerze się rozbawiłam. I o to chodziło. Uwolniłam endorfiny, poczułam się zadowolona i spełniona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz