niedziela, 9 sierpnia 2015

Na biwaku





































        Wyjechałam z chłopakami na kilka dni do dziadków. To dla mnie taka podróż sentymentalna. Śpię w moim starym pokoju, gdzie wciąż zostało trochę rzeczy, które porzuciłam dawno temu, a moje dzieci biegają po podwórku, na którym ja spędziłam swoje dzieciństwo. 
To tu dorastająca dziewczynka  marzyła, żeby mieć męża i dzieci i w tym domu i na tym podwórku wieść spokojne, sielskie życie. 
       Teraz, gdy czasem czołgam się do łóżka, żeby odpocząć po całym dniu spędzonym z dziećmi w domu, ze świadomością, że właśnie zaczyna się nocna zmiana, mój mąż z uśmiechem pyta czy właśnie spełnia się moje marzenie, marzenie czternastoletniej, pryszczatej Lidzi.
       Dziś zabrałam Józka i Jurka nad pobliskie jezioro, z którym też mam związanych wiele wspomnień. Pamiętam jak pokonywałam 13 kilometrów na „składaku”, w upale, a potem na drżących z wysiłku nogach zbiegałam z górki, żeby zanurzyć się w chłodnej, czystej wodzie. 
Latem Głęboczek tętnił życiem. Przyjeżdżały tu z daleka całe rodziny. Ojcowie z synami budowali wielkie, kolorowe namioty, dmuchali materace, a matki z córkami tworzyły prowizoryczne kuchnie i mocowały sznurki między drzewami, by później móc powiesić na nich mokre ręczniki i kąpielówki. 
Trochę im zazdrościłam tej harcerskiej sielanki, bo podczas gdy oni ucinali sobie poobiednią drzemkę, ja musiałam pedałować z powrotem do domu. 
       Kilkanaście lat później patrzę na świat trochę inaczej. Zrobiłam się bardziej wygodna.  Od dusznego namiotu wolę drewniany domek w lesie,  z kuchnią, zamiast turystycznej butli z palnikiem, z czystą toaletą, zamiast krzaczka, z wygodnym łóżkiem zamiast wąskiego, dmuchanego materaca.  Podobnie myśli chyba większość ludzi, bo turystyka namiotowa to już raczej rzadkość. 
      Jednak w ojcu Józka i Jurka kwitnie plan, żeby zabrać synów na prawdziwy biwak z namiotem. Nie zabraniam, a nawet bardzo się z tego planu cieszę, bo spełni się moje nowe marzenie pozbycia się na chwilę męża i dzieci:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz