poniedziałek, 13 lipca 2015

Między nami kobietami













































         



















        Jak świat długi i szeroki kobiety kochają się stroić. Ja też lubię ładnie wyglądać.
Mimo tego, że mam małe dzieci „wychodne” zdarza mi się często. A to skoczę do warzywniaka, to do supermarketu, do piekarni, na plac zabaw, do przychodni… i powiem Wam szczerze, że nie zawsze da się trzymać fason, choć pewnych zasad trzeba się trzymać. 
Bluzka, która zatuszuje poporodowy brzuszek, dopięty rozporek i korektor pod oczy to cały dress code matki na spacerze.
 Zakupy to też niezła frajda, choć czasem bywają skomplikowane. Sama? Nawet kiedy się zdarzy to i tak jakaś siła popycha w stronę działu dziecięcego. Z rodziną? To droga przez mękę. Przez internet? Chyba najłatwiej, ale trzeba mieć czas.
 Dlatego zorganizowałam w domu  wyprzedaż ubrań . Przez cały tydzień przychodziły do mnie dziewczyny i każda znalazła coś dla siebie: na co dzień, od święta, na bal przebierańców, na wesele, na plażę, na disco, na koncert, do łóżka, do pracy, do kościoła, po domu...
To było przyjemne z pożytecznym. Przyjemne, bo odwiedziły mnie koleżanki, z którymi teraz nie spotykam się tak często jak kiedyś, poznałam też nowych ludzi, a pożyteczne, bo pozbyłam się rzeczy, których dawno nie nosiłam, bo nie było okazji i pewnie długo bym nie założyła z racji intensywnego macierzyństwa. 
     To był pracowity tydzień. Ale wszystkim przyjaciółkom, siostrze, sąsiadkom, znajomym, znajomym znajomych, matkom, żonom i kochankom, które tak jak ja lubią wygrzebać jakąś perełkę z drugiej ręki,  dziękuję, że pozwoliły mi oderwać się na chwilę od codzienności i spędzić trochę czasu w najlepszym, babskim towarzystwie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz