poniedziałek, 29 czerwca 2015

Jestem szczęśliwa











































           We wtorek wieczorem kładłam się do łóżka z gorączką prawie 40 stopni. Noc nie była dla mnie łaskawa. Dreszcze nie dawały mi zasnąć. Dygotałam z zimna, mimo grubego swetra i ciepłej kołdry, a chwilę później topiłam się z gorąca. Kiedy wreszcie udawało mi się zmrużyć oczy Jurek budził się na karmienie.  Zasnęłam, kiedy zaczęło świtać.
         O piątej rano drzwi do pokoju Józka otwierają się. Słyszę silny, choć dziecięcy, zdecydowany głos: „Myć zęby!”. Zrywam się na równe nogi, żeby jego nagła potrzeba higieny nie przerodziła się w histerię dwulatka i nie uruchomiła reakcji łańcuchowej z Jurkiem. Prowadzę go z powrotem do łóżka delikatnie, ale stanowczo. Zasypia. Ja już nie. Dla mnie dzień się zaczął.
         Wciąż drżąca z zimna, a zlana potem idę zaparzyć herbatę, gdy nagle na balkonie pojawia się budowlaniec w kasku na głowie i młotem pneumatycznym w ręku. Życzy mi dobrego dnia i uruchamia młot. Urząd miasta po ośmiu latach, od kiedy tu mieszkamy, zdecydował, że pora coś naprawić w naszej zabytkowej kamiennicy.  Zaczął się remont balkonów. Właśnie tu i właśnie teraz.
       Młot wierci mi dziurę w głowie. Józek dostaje histerii. Bunt dwulatka  kotłuje się z pierwszą chorobą przedszkolaka tworząc  emocjonalny sztorm. Józek próbuje zagłuszyć młot.
Wystraszony Jurek siedzi na moich osłabionych rękach. Włączam bajki Józkowi, jest mi wszystko jedno, niech ogląda pół dnia. Fachowiec wciąż pracuje. Trzeba zrobić głośniej. Teraz piskliwe głosy postaci przekrzykują fachowca. Nadaremnie.
 Jurek płacze. Chce spać. Jest za głośno i nie może. Ja chcę skoczyć z balkonu. Nie mogę.  Przeszkadza mi rusztowanie.
        Na szczęście przyjeżdża teściowa. Wracam do łóżka. Zamykam drzwi i słyszę jeszcze tylko jak rozbija tłuczkiem kotlety na obiad. Zasypiam.

      A dziś jest poniedziałek. Jestem szczęśliwa, bo mogę wstać rano z nową energią, stanąć na nowym balkonie, w ciszy łyknąć powietrza, zrobić dzieciom śniadanie. Jestem szczęśliwa, bo mam siłę bawić się z nimi  wychowywać. I choć zdarza mi się czasem pomarudzić, to przez długi czas tego nie zrobię, bo teraz wiem, że jestem szczęśliwa!

Fot. Agnieszka Bałaban

Tak pięknie faluje bluzka Nosweet, (http://nosweet.pl/pl/), kolekcja wcześniejsza, ale żuki ponadczasowe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz