środa, 13 maja 2015

Misja: przetrwanie.






     




























 Macierzyństwo jest trochę jak survival.
       Po pierwsze: tropienie. Niczym Bear Grylls matka tropi małe. Może to robić poprzez odgłosy (jeśli jest zbyt cicho, to wiedz, że coś się dzieje) lub poprzez odchody (tego tematu nie będę rozwijać). Matka- samica często tropi też samca. Zwykle chodzi o czas i miejsce, w którym samiec przebywa. Zbyt długie „majsterkowanie w garażu” może budzić niepokój samicy i prowadzić do zbyt dużej eksploatacji samicy przez małe.
        Po drugie: skradanie. Matka skrada się zwykle z dwóch powodów. Powód pierwszy - ucieczka. Zaraz po tym jak samica wykarmi małe, a ono zapada w błogi sen, musi być niezwykle ostrożna (sprężyny w łóżku, trzeszczące deski) i zwinna jak tygrys jeśli chce ugrać coś dla siebie. Powód drugi jest odwrotny. Samica skrada się w kierunku małych, żeby podejrzeć jak radzą sobie same pozostawione na łonie natury.
        Po trzecie: polowanie. Każdy robi się kiedyś głodny i nie zawsze korzonki wystarczą. Wyjścia są dwa. Pierwsze – czekać do zmroku aż młode pójdą spać i wtedy rozpocząć łowy w gąszczu sklepowych półek. Jednak jest to stratą cennego czasu, który można by wykorzystać na kontemplowanie pięknych okoliczności przyrody. Drugie- polować razem z młodymi. Jest to dużo trudniejsza droga, ale matka może pomóc sobie zatykając dzioby młodym na czas polowania.
    Po czwarte: walka. W domu jak w dżungli wygrywa silniejszy osobnik. Wszystkie chwyty dozwolone. Można ryczeć jak lew, można wić się jak wąż lub udawać nieobecność niczym kameleon wtapiając się kolorem w otoczenie (zwykle samica robi się blada jak ściana, samiec  natomiast częściej okrywa się purpurą). Wszystko po to, żeby nie dać się wygryźć ze spokojnej i bezpiecznej nory.
      Survival jest rzeczą trudną, ale często naturalny instynkt popycha samice i samca  żeby podjąć wyzwanie. W grę wchodzi przedłużenie gatunku. Nic też nie zastąpi pieszczot, które biorą się z potrzeby zaspokojenia bliskości i poczucia bezpieczeństwa młodych, choć zarówno i samiec i samica czują się później jak wykarczowany las.

1 komentarz: