czwartek, 28 maja 2015

Maj to bzy!










      Zawsze kiedy widzę krzak bzu przed oczami staje mi taki obrazek:
Ciepły, majowy dzień, bajkowa aleja porośnięta bujnie rozkwitającym lilakiem. Przez białe i fioletowe kwiaty gdzieniegdzie przebijają promienie słońca, które padają na wrażliwą i jasną skórę przechadzającej się po alei hrabiny. 
Na biodrze hrabiny spoczywa delikatna ręka hrabiego, a tuż przed nimi hasają dwa małe hrabiątka, grzecznie bawiąc się ze starannie wyszczotkowanym białym pudlem.
Dookoła spokój i harmonia, subtelny powiew orzeźwiającego wietrzyku i śpiew ptaków, który doskonale komponuje się z dziecięcym śmiechem.
Ich brzuchy wypełnione są wytwornym obiadem wprost ze srebrnej zastawy, a głowy wolne od trosk. Co prawda hrabina narzeka na lekko uciskający gorset, hrabia natomiast zapomniał cygara, ale „Kto nie zaznał goryczy ni razu…”, dlatego są wyrozumiali i nie marudzą.

     Tymczasem w innej posiadłości , na drugim piętrze, w kuchni właśnie dochodzą ziemniaki.
 W tle słychać donośny krzyk hrabiątek  przeplatający się z miauczeniem kota. 
Widać hrabinę, która mota się jak węgorz. Desperacko próbuje trzymać się zasady „gotuj-zmywaj naraz”, jednocześnie nie spuszczając oka z hrabiątek, które teraz zaczynają dobierać się do mocno już wyliniałego dachowca. W myślach hrabina woła pomocy w kierunku męża - hrabiego, który od dwóch tygodni jest poza domem i ciężko pracuje, by zapewnić rodzinie dostatek. 
Zaaferowana kłótnią dzieci hrabina, zapomniała o ziemniakach, które przywarły do garnka i rozniosły dookoła nieprzyjemną woń spalenizny. 
Żeby uchronić nozdrza hrabiątek postanowiła wyjść z domu. W pośpiechu spakowała dzieci i ruszyła w stronę popularnego placu zabaw, położonego przy torach kolejowych, gdzie krzyk tłumu dziatwy co jakiś czas zagłuszany jest stukotem kół pociągu.  Spędziła tam dużo czasu, bacznie obserwując coraz bardziej ryzykowne poczynania swoich rozbawionych piskląt. 
     Wracając do domu ze starszym hrabiątkiem błogo śpiącym w wózku i młodszym przytulonym do piersi, hrabina natknęła się na krzak bzu. Zatrzymała się, zamknęła oczy, wciągnęła powietrze i pomyślała, że życie jest piękne. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz