czwartek, 22 grudnia 2016

Na Święta.



























    Z sympatii do ludzi i z osobistej potrzeby chciałam Wam życzyć spokojnych Świąt. Takich, w których słychać bicie serca drugiego człowieka. Chciałam Wam życzyć rąk bliskiej osoby, splecionych wokół Waszej szyi i ciepłego oddechu na policzku. Chciałam Wam życzyć szczerych spojrzeń i dobrych słów, które na zawsze zostaną w Waszej pamięci.
I jak mawiał mój Tata przy każdej okazji, która wymagała złożenia życzeń - "zdrowia, szczęścia i słodyczy" Lidka D. Państwu życzy:)

wtorek, 13 grudnia 2016

Warsztaty.


















































     Grudzień to miesiąc zdominowany świąteczną gorączką, co wcale nie znaczy, że trzeba spędzić go w kolejce do kasy. Zawsze w grudniu staram się znaleźć chwilę dla siebie, która pozwoli mi poczuć atmosferę zbliżającego się Bożego Narodzenia, ale w ten mniej konsumpcyjny sposób. W tamtym roku sami dmuchaliśmy swoje bombki na choinkę (jeśli nie pamiętacie, to zerknijcie Tu ), a w tym wybrałam się na warsztaty ceramiczne i papierowe. Spędziłam kilka godzin z sympatycznymi osobami, ulepiłam paterę z gliny  i zrobiłam ozdoby świąteczne z papieru. Teraz mam nowe zawieszki na choinkę i wyjątkową paterę na karpia.
Warsztaty organizowała moja przyjaciółka Marta, która ma swoją małą stronę tu. Było naprawdę miło! Dziękuję:)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Gdzie jesteśmy kiedy nas nie ma - październik, listopad.

Wiem, wiem, że  ostatnio mało nas tu było. Już wszystko wyjaśniam!

W październiku i listopadzie mimo depresyjnej pogody poranki były energiczne. 




























Łapaliśmy nieliczne promienie słońca.




























W październiku ciągle lało i głównie siedzieliśmy w domu u siebie i u babci.































Zrobiliśmy sobie zdjęcia na Halloween i lampion z dyni jakiś tydzień później...:)




























25 października obchodziliśmy święto narodowe - drugie urodziny Jerzego! Żyj nam sto lat Jureczku! Bardzo Cię kochamy!



Zwykle na weekend uciekamy z domu. Tym razem do Kawkowa, o którym już pisałam m. in. Tu.



































Ostatnio dużo też pracowałam, m. in.przygotowywałam sesje świąteczne.






























Ale nie zapominałam o sobie, choć  o mało nie straciłam palców:)
































Dzieci dbały o mnie, a ja o dzieci. Jadły zdrowo i smacznie!




























Co dawało im energetycznego kopa wieczorem, aż do zupełnego wyczerpania baterii.