środa, 29 czerwca 2016

Szczotka, pasta, zęboszczotka...




































      Wiadomo, że pasta do zębów smakuje dzieciom!  Przynajmniej moim. Kilka razy dziennie lecą do łazienki, żeby wycisnąć sobie słuszną porcję na szczoteczkę, a potem wysysać ją jak krem z rurki. Nie są wybredni jeśli chodzi o desery.
Ale jak skupić ich uwagę na samej szczoteczce? Może pomóc ta książeczka. W zależności od preferencji zadowoli przyszłego: strażaka, malarza, rzeźbiarza, żołnierza, murarza i wielu, wielu innych. Każda strona zaskakuje, rozbawia i co najważniejsze - stawia szczotkę na pierwszym miejscu! Ta książeczka powinna być w każdym gabinecie stomatologicznym i w każdym domu, w którym trzeba co nieco wyszczotkować!:)

piątek, 17 czerwca 2016

A propos mistrzostw.





































   
























      Pewnego wieczoru przyjaciel mojego taty, Góral z typowym góralskim temperamentem, po prostu wdarł się do naszego domu ze swoją wersalką. Wtaszczył ją do pokoju i postawił obok wersalki, na której spał tata. Włączyli mało popularny jeszcze wtedy, bo kolorowy telewizor i otworzyli pół litra. 
Zaczęły się mistrzostwa! 
Mieszkał u nas przez miesiąc. Robił przerwy tylko na odprawienie mszy, z racji tej, że był księdzem. Skracał ją do granic tolerancji parafian, zwłaszcza tych o metryce 70 plus a sprawy w kancelarii załatwiał między meczami. Jak bumerang wracał do nas na każdy gwizdek sędziego rozpoczynający grę. 
Mama przeniosła się do „dużego pokoju”, strefy objętej futbolową prohibicją, choć wygłuszyć ścian się nie dało. Krzyki księdza-Górala i mojego taty niosły się chyba we wszystkich oktawach aż po szczyty ludzkich możliwości. Pewnie musiał się później spowiadać z tych wszystkich przezwisk, które rzucał w kierunku bogu ducha winnych piłkarzy, sędziów i trenerów. 
Lubiłam oglądać z nimi. Siadałam na swoim miejscu w fotelu, z miseczką truskawek, podczas gdy oni rozkładali się na swoich wersalkach, a chwilę później zrywali się nich, podbiegali do telewizora, który i tak był na odległość ciupagi, i znowu siadali. Emocje były większe niż na murawie. 
      Nie pamiętam już, który to był rok, ani które mistrzostwa. Nie umiem wymienić ani jednego nazwiska piłkarza, który wtedy grał i nie wiem jak daleko zaszła nasza drużyna. Ale doskonale pamiętam futbolową gorączkę w naszym domu. Ekscytację, napięcie i patriotyzm, który od tamtej pory zawsze już chyba będzie mi się kojarzył z księdzem, piłką nożną i sezonem truskawkowym. 

czwartek, 9 czerwca 2016

Lato! Czas podarować pupie odrobinę luksusu.













   























       Pupa to narząd zupełnie niedoceniany przez większą część roku. Dopiero latem robi się o nią trochę więcej krzyku. Panie ku uciesze panów odsłaniają mały rąbek tajemnicy i rezygnują z długich, ciepłych swetrów i futerek, bo lato to czas jasnych i cienkich materiałów, które potrafią pupę ładnie lub mniej ładnie wyeksponować. Czasem przez długie miesiące ćwiczymy, smarujemy, masujemy pupę, żeby wyglądała pięknie i atrakcyjnie, ale zdarza się, że z różnych względów nam to nie wychodzi. Warto wtedy pamiętać, że nasza pupa wcale nie jest największa na świecie, bo ta należy do niedźwiedzia polarnego, który z powodu rozmiarów swojej pupy wcale nie popada w kompleksy. Dla odmiany dzieciom zakłada się szczelne majteczki, żeby ich mała pupa nie natknęła się na wzrok kogoś, kto mógłby ten obraz wykorzystać do niecnych celów.
Ale kiedy nikt nie widzi można pupie podarować odrobinę luksusu, np. zanurzyć ją w chłodnej wodzie, żeby sobie odetchnęła bąbelkami. Kedy niechcący bąbelki pojawiają się w towarzystwie, mówimy przepraszam, rumienimy się, albo składamy na kogoś innego. Okazuje się, że u śledzi jest zupełnie odwrotnie. Znajomi śledzia wręcz wysłuchują jego bąbelków, które służą do porozumiewania się.        
Latem można też położyć się do góry pupą i przykryć ją lekkim, pachnącym prześcieradłem zamiast przygniatać ciężką pierzyną.
Można nią pokręcić w rytm ulubionej piosenki w celu przyciągnięcia partnera na całe życie lub tylko na troszkę, tak jak to robią pająki, z tym, że u pająków wywijają samce. Tymczasem u ludzi jeśli samiec chce zaimponowac samicy zabiera ją np. do lunaparku i kręci się na diabelskim młynie świecąc oczami, ale pupę zaciskając.
Do czego jeszcze może słuzyć pupa? Jak to jest w przyrodzie? Wielu ciekawych rzeczy o tym fascynującym narządzie dowiedzieliśmy się z naprawdę wyjatkowej książki "Pupy, ogonki i kuperki".

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Czas na zmiany!

































     
    Pani w Urzędzie Pracy miała wielki dar motywowania petentów. Tydzień po zarejestrowaniu zaproponowała mi staż w administracji za 1000 brutto przez pół roku. Musiałabym dojeżdżać 40km i wynająć nianię dla Jurka. 
Wiem, że początki bywają ciężkie. Potem być może dostałabym etat od 7 do 15, a chwilę po  pracy mogłabym już o niej zapomnieć, odebrać dzieci, wrócić do domu i spędzić z nimi jeszcze kilka godzin, a kiedy zasną mogłabym realizować swoje pasje. Nie zarobiłabym kroci, ale źle też by nie było: trzynastka, wczasy pod gruszą, jakaś premia i slow life, którego idea bardzo mi się podoba. Podobno byłam jedyną osobą na 400, która na ten staż  pasowała. 
Odmówiłam. Dlaczego? 
Bo państwowa posada wcale nie jest stabilna (nikt nie daje gwarancji na etat do emerytury). 
Bo wreszcie wiem, co chcę robić w życiu. 
Bo mam siłę, żeby zaryzykować. 
Bo nie chcę już tracić czasu, na robienie rzeczy, które nie dają mi satysfakcji. 
Bo od swoich dzieci nauczyłam się, że trzeba próbować, to kiedyś wreszcie się uda. 
Bo jeśli nie taraz, to kiedy? 
Bo moi bliscy i dalsi we mnie wierzą. 
Bo wierzę w siebie sama. 
    Zanim Pani w Urzędzie Pracy skończyła mówić o stażu już wiedziałam, że chcę spróbować pracować dla siebie. I zaczynam. To Ja! A to mój czas na zmiany! 

Ps. Więcej szczegółów wkrótce:)

środa, 1 czerwca 2016

Garażówka- fajny pomysł, żeby się pozbyć i zyskać.








































       Garażówka to jedno z fajniejszych wydarzeń, których można doświadczyć w Olsztynie. Przyjemne z pożytecznym. Daje nam możliwość pozbycia się zbędnych rzeczy, które dla innych mogą być prawdziwym skarbem. Zyskujemy w ten sposób miejsce w szafie, parę złotych, albo coś wyjątkowego. Przy okazji słuchamy muzyki na żywo.
Na ostatniej Garażówce wystąpiłam ja. Opowiedziałam o tym, jak zorganizować szafę idealną i rozwiązać odwieczny problem "nie mam się w co ubrać".
Świetna idea! Może zorganizujecie garażówkę w swoim mieście? 

Tym razem zdjęcia pochodzą od Karoliny Paziewskiej- Rysiart.pl.

środa, 25 maja 2016

Coś dla ducha malucha.





































       Pamiętacie film "Truman Show"? Główny bohater odkrywa, że jego życie jest podglądane przez miliony widzów, a on sam jest bohaterem telewizyjnego serialu. 
Na podobny pomysł wpadł Mo Willems, współtwórca "Ulicy Sezamkowej". Bohaterowie jego książki odkrywają, że ktoś na nich patrzy i ktoś ich czyta. Postanawiają to wykorzystać, żeby fajnie się pobawić. Przy okazji bawią się czytelnicy, tacy jak Józek i Jurek, którzy aż podskakują z radości! 
W drugiej części słoń Leon łamie trąbę. Wiadomo, że złamanie czegokolwiek do przyjemnych rzeczy nie należy, a jednak kiedy poznajemy okoliczności na naszych twarzach pojawia się uśmiech:) Ta część może sie przydać, kiedy faktycznie trzeba będzie coś zabandażować. Na pewno podniesie na duchu! 
Bardzo sympatyczne te książeczki! Polecamy serdecznie!